Pani pozna Pana lub Pan pozna Panią - to częste treści zawarte w ogłoszeniach matrymonialnych. Każdego dnia na internetowych portalach towarzyskich oraz wirtualnych sklepach w rodzaju internetowy sexshop rejestrują się setki osób samotnych lub szukających nowych znajomości. Dużym powodzeniem cieszą się również ogłoszenia w prasowe lub w biurach matrymonialnych. W telewizji powstało na ten temat wiele programów. Bohaterowie dyskutują o historiach swojej miłości. Początek jest zawsze taki sam: ona przy monitorze komputera w swoim domu, on w swoim. Oboje czuli się samotni lub trochę znudzeni, więc zajrzeli na któryś z portali randkowych. Często, mimo kilometrów, dzielących randkowiczów, takie historie kończą się nawet ślubem. Praca do późna i po prostu nie miałam czasu na randki. Pewnego dnia uświadomiłam sobie, że czas mija, a ja wciąż jestem sama. Koleżanki miały już mężów, więc ja też chciałam. Tyle mówi się ostatnio o portalach internetowych, więc postanowiłam tam szukać miłości. Na początku trafiałam na czterdziestolatków, ale po kilku miesiącach znalazłam tego jedynego. To było kilka lat temu i dziś jesteśmy szczęśliwym małżeństwem. Okazuje się, że wirtualne znajomości mają też swoje inne oblicze. Internetowe randki rozbijają małżeństwa, a przystojny, przebojowy blondyn lub brunet ze zdjęcia nie jest wcale ideałem. Byłam mężatką z wieloletnim stażem, kiedy w moje życie wkradła się nuda i rutyna – opowiada Magdalena Mazurek. – Internet okazał się świetnym rozwiązaniem – nie musiałam nawet wychodzić z domu żeby móc porozmawiać z nowymi znajomymi. Któregoś dnia na czacie poznałam marynarza – przystojny, inteligentny. Tak zaczęło się moje podwójne życie. Dwa numery telefonów, nocne czatowanie i ukrywanie wszystkiego przed mężem – wylicza kobieta. – Mąż dowiedział się wszystkiego po roku. Choć nigdy nie zdradziłam go fizycznie, chciał rozwodu, bo czuł się oszukany. Żałowałam, że kiedykolwiek w ogóle połączyłam się z internetem. Moje małżeństwo udało się uratować, a ja dostałam od życia porządną nauczkę. Nigdy więcej nie zdecyduję się na odwiedzenie tego typu stron. Wirtualne miłości mają też swoich przeciwników. Przeważnie jest to uwarunkowane wiekiem. Młodsi to zwolennicy nowych form nawiązywania kontaktów, starsi są zdecydowanie przeciw. Nie wiem skąd wzięła się taka moda. W moich czasach dziewczyny poznawało się na potańcówkach, a dzisiaj widzę jak mój syn stuka coś w klawiaturę komputera, a potem przedstawia miswoją nową dziewczynę. To obłęd. Gdzie tu w ogóle mowa o uczuciach, kiedyś ważne było trzymanie się za rękę, a teraz ludzie wysyłają sobie zdjęcia w internecie. Zdaniem psychologów oglądanie portali towarzyskich i szukanie w ten sposób nowych znajomości jest uwarunkowane psychiką człowieka. Po pierwsze obawiamy się, że żyjąc bez partnera, nie poradzimy sobie z codziennymi problemami, a samotność po prostu nas przeraża. Po drugie łatwiej jest wysłać do kogoś e-maila czy krótką wiadomość przez któryś z komunikatorów internetowych, niż rozpocząć rozmowę na ulicy. Kieruje nami skrępowanie, ale często też ulegamy trendom. - Skoro modne jest mieć konto na którejś z popularnych stron internetowych,ew. internetowy sexshop to dlaczego nie miałbym z tego skorzystać.
|